Kolejny dzień .
Humor różny.
Sobota.
Wstałam dość wcześnie i pojechałam rowerem na działkę, wraz z chrzestnym.Było nawet spoko. Humor był git. Trochę gorąco, bo nie mogłam zdjąć bluzy ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Po powrocie usiadłam na chwilę do kompa i napisałam do przyjaciółki. Chciałam ją przeprosić. Później wyszłam na spacer, lecz po przejściu nie całego kilometra nie miałam siły i wróciłam do domu. Trochę posiedziałam i po 18 zadzwonił koleżanka, czy nie wyjdę na osiedle do Niej. Zgodziłam się. Trochę się pośmiałyśmy i też było dobrze. Wróciłam do domu koło 20 i weszłam na gg. Przyjaciółka odpisała i humor się pogorszył. Ona jest przewrażliwiona na punkcie swojego byłego wrr... i właśnie o to się na mnie wkurzyła. Nie jest tak jak wcześniej i ten fakt mnie smuci. Pisałam dzisiaj także z moim wielkim kumplem. Trochę mnie pocieszył. Ale znów mnie jedna rzecz zaniepokoiła. Ale to już nie ważne.
Teraz moim zadaniem jest kupić sobie trzecią kartę do telefonu. Drugą orange, ponieważ wydaję za dużo kasy na telefon.A że kumpel przeszedł na orange, a ja mam mix'a na rozmowy to trochę kasy ucieka :/
Plany na jutro to spacer lub wycieczka rowerowa w samotności. Oraz poszukanie otwartego sklepu ze starterami tel.
Wkurzający fakt.
Wiecie co mnie wkurza ? Fakt iż daję dobre rady ( wiele osób już mi dziękowało ). Lubię to robić. Wiem, że pomagam innym. Ale zawsze gdy komuś pomogę i to wszystko się zakończy ogarnia mnie smutek. Jest to spowodowane tym, że pomagam wszystkim dookoła i naprawdę mi to wychodzi, ale sama sobie nie potrafię pomóc. Niby wiem co i jak , ale na mnie to nie działa. Kilka osób zadeklarowało swoją pomoc ale nie do wszystkich mogę się o to zgłosić. I akurat do tej osoby, od której wiem, że dostałabym mega pomoc nie mogę się udać, ponieważ problem dotyczy jej.
Nie potrafię sobie z tym poradzić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz