Byłam cała roztrzęsiona. Nie potrafiłam normalnie funkcjonować. Mimo to, iż On mnie pocieszył, łzy z oczu same leciały a ręce drżały. Oddech niespokojny. Ból głowy. Ale dzielnie odpisywałam mu na sms'y. Nie okazując tego wszytskiego. Jeden jedyny raz. Lecz po chwili zadzwonił. Sama się dziwię, że jego głos tak mnie uspokaja. Po chwili szczerze się uśmiechałam. Łez nie było. A ręce i oddech stały się spokojne. Tylko On tak na mnie działa. Jest wspaniały. :* W tym momencie nawet lepszy od przyjaciółki.. Co prawda, kiedyś byłam w nim zakochana na zabój, ale się z tym pogodziłam. Nadal COŚ do niego czuję , ale to mój kumpel. Najwspanialszy na tej ziemi. Nie chcę nikogo innego.
Tylko szkoda, że przez niego tyle płakałam, cięłam się itd... Ale mimo to.. Uwielbiam Go. :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz